Przegląd Netflixa: Z jądra ciemności na Księżyc.

netflix

Od czasu polskiej premiery usługi Netflix z niecierpliwością czekałem na dogodny moment by się z nią zapoznać. Dzięki nowemu sezonowi House of Cards w końcu miałem pretekst do rozpoczęcia darmowego testu tej usługi. Za pierwszy cel wziąłem sobie filmy dokumentalne i oto co z tego wynikło…

 

McCullin

mccullin

Na pierwszy ogień zapodałem sobie potężnego kopa w podbrzusze w postaci tego mocnego dokumentu. Poznajemy tam historię Donalda McCullina, brytyjskiego fotografa wojennego i relację z jego zawodowego życia. Głównym okresem jego działalności były lata 60 i 70, dwie dekady najgorętszego okresu Zimnej Wojny, podczas których, McCullin ze swoim wiernym aparatem tułał się od jednego krwawego miejsca konfliktu do następnego.

Widział skutki wojny domowej na Cyprze, podążał za najemnikami w Kongo, na własnym ciele poznał piekło wojny w Wietnamie. Cechą charakterystyczną zdjęć fotografa była całkowita ich bezkompromisowość w ukazywaniu szaleństwa konfliktów zbrojnych i nie inaczej było w tym filmie. Zanurzamy się w nim w istne jądro ciemności, gdzie obłęd i beznadzieja ukazują najgorszą stronę ludzkiej natury.

Od klęski głodu na pograniczu Nigerii, przez otchłań wojny domowej w Libanie. W samym Wietnamie brytyjczyk był aż 15 razy, osobiście wziął udział m.in. w bitwie o Hue, gdzie przez całe 2 tygodnie (!) towarzyszył amerykańskim marines. Gdy inni odwracali wzrok tam McCullin fotografował, niejednokrotnie ryzykując życiem, by spełnić swój antywojenny obowiązek.

Ten film dokumentalny to pozycja obowiązkowa dla fanów fotografii i praktycznie każdego. Wstrząsający i ogromnie dający do myślenia kawał filmidła. Dla samego poznania głównego bohatera tej produkcji warto ją obejrzeć.

 

Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci

lo i stało się

Po mocno dołującym dokumencie wziąłem się za coś lżejszego. O ile w McCullinie poznaliśmy najgorszą stronę człowieka, to tutaj czas poznać tą lepszą. Internet, bez mała, jeden z największych technologicznych cudów, który stworzyła istota ludzka. Wynalazek jakiego nie spodziewał się żaden futurolog lub pisarz sf, jest dziś czymś niezbędnym dla niemal połowy ludzkości.

Słynny niemiecki reżyser, Werner Herzog zabiera nas w swoim fascynującym dokumencie w podróż po historii internetu. Każdy rozdział filmu opowiada o różnych aspektach internetu, i tych pozytywnych, jak edukacja czy dostęp do informacji, jak i negatywnych w postaci uzależnień czy typowego hejtu. Zobaczymy również, rozmowy z pionierami tego wynalazku, miliarderem i marzycielem, Elonem Muskiem, hakerami, a nawet współczesnymi pustelnikami uczulonymi na technologię.

Dokument Herzoga ogląda się nadzwyczaj przyjemnie, a akcent reżysera, tylko pogłębia to wrażenie. Cały film pełen jest bardzo ciekawych rozważań na temat sztucznej inteligencji, kolonizacji Marsa, a nawet o apokaliptycznych skutkach słonecznych rozbłysków. Zapadł mi też w pamięć szczególnie jeden cytat reżysera, które świetnie obrazuje potęgę internetu: „Jeśli dziś wypalimy na płytach wszystkie dane przesłane jednego dnia i ułożymy je w stosie, jej wysokość wyniosłaby odległość do Marsa i z powrotem”. Robi wrażenie, co?

 

The Last Man on the Moon

the last man on the moon

Na sam koniec wziąłem na tapetę coś bardziej nieziemskiego. Na powierzchni Srebrnego Globu do 1972 roku stąpało już w sumie 12 osób. Każdy zna pierwszą z nich, ale niewielu kojarzy osobę, która przetarła szlak Armstrongowi i zarazem ostatniego człowieka na Księżycu. Astronauta, o którym mowa w tym arcyciekawym dokumencie, to Eugene Cernan, amerykanin słowackiego pochodzenia, uczestnik trzech lotów kosmicznych w ramach programu Gemini i Apollo.

Na łamach tego niezwykle interesującego filmu prześledzimy całą karierę tego pilota, od początków służby na lotniskowcu, po wyczerpujące testy sprawnościowe NASA, a kończąc na historycznym lądowaniu. Dokument zabiera nas w niezwykłą podróż do szczytowego okresu wyścigu zbrojeń, gdzie marzenie o locie na Księżyc było o krok od spełnienia. Zobaczymy tu przygotowania do lotu, wszystkie tragiczne błędy, jak i chwile triumfu oraz spore pokłady ludzkiej determinacji. Cernan to niesamowity człowiek i jego opowieść oglądałem z niekłamaną fascynacją.

Tym filmem dokumentalnym powinien się zainteresować każdy kto choć trochę interesuje się kosmosem, ale też fani historii nadzwyczajnych ludzi. Ja bawiłem się cudownie, świetna ścieżka dźwiękowa i archiwalne kadry robią jednak robotę. Polecam rękami i nogami. A i pamiętajcie, na pohybel płaskoziemcom!

 

Netflix, robisz to dobrze. Jak na razie jestem bardzo zadowolony z tej usługi, świetne dokumenty, wszystko po polsku i śmiga jak marzenie. Wygoda oglądania jednak jest, jakby tylko cena była niższa to brałbym w ciemno. Spodziewajcie się jeszcze paru tekstów o filmach z tej platformy, ja jeszcze testu nie skończyłem ;)

***

Podobał się tekst? Udostępnij go! Zajmie to moment, a pomoże mi w rozwoju. Pod postem są ikonki, Dzięki ;)

Chcesz dodać mi motywacji do dalszej roboty? Zostaw komentarz.

Polub również fanpage bloga, by być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Jeśli lubisz gry wideo, to zapraszam też na mój profil na Instagramie.