Wodny problem.

woda

Ja tam jestem bardzo cierpliwym człowiekiem, ale to, co dzieje się od wielu lat w i wokół mojego domu, nawet samego Dalajlamę wyprowadziłyby z równowagi…

 

Marzyliście kiedyś może o domu z basenem? Ja za dzieciaka zawsze chciałem wstać sobie w upalne lato i wskoczyć do krystalicznie czystej wody, przed własnym domem. I nie uwierzycie, doczekałem się! Jednak jak to mówi przysłowie, uważaj czego sobie życzysz, bo może się spełnić i się spełniło. Szkoda tylko, że zamiast basenu w ogrodzie, mam go w piwnicy, a krystaliczna, czysta woda okazała się zamulonym syfem.

Pamiętacie może wichurę z sierpnia? Mówiłem wtedy o wodzie w piwnicy, wizycie straży i zgadnijcie co? Woda wróciła i nadal jest w mojej piwnicy! A tu już listopad się zaczyna. Powiem więcej, w moich uroczych podziemiach zamieszkała już nawet żaba. Tak kuźwa! Pływa tam sobie, w ogóle kwitnie tam niezwykle bujne życie, wielki ślimak tam jest, komary są. No po prostu cały cholerny zwierzyniec, niedługo będę mógł tam nagrywać filmy dla Animal Planet. Skąd ta woda? By odpowiedzieć na to pytanie, musimy spojrzeć wiele lat wstecz, do chwili pierwszego potopu.

Jak w Potopie

Pierwsze lata mieszkania w naszym świeżo wybudowanym domu to była niemal sielanka. Cisza, spokój i zero większych problemów z budynkiem czy posesją. Mieliśmy ogródek warzywny, ptaszki śpiewały. Wszędzie suchutko i coś takiego, jak woda zalewająca dom, to z rodzinką widzieliśmy tylko na ekranie telewizora.
Była to oczywiście tylko cisza przed burzą, która zakończyła się tej jednej, feralnej Wielkanocy. Nie wiem dokładnie kiedy to się stało, mogło to być z 8-9 lat temu. Rozpętała się wtedy potężna ulewa i ni z gruchy, ni z pietruchy zalało całą piwnicę. Niby nic nadzwyczajnego, jak deszcz to i woda, ale to było całkowita nowość dla naszej rodziny. Człowiek się tu przyzwyczaja, że ziemia sucha, a tu zonk i nagły gniew oceanu. W tamtym momencie otworzyła się istna puszka Pandory i rozpoczęła nasza nierówna walka z ciągle powracającym żywiołem.

Syzyfowe prace

Skąd się wzięła ta woda, ciężko stwierdzić na pewno, ale podejrzewamy, że dużo z tym wspólnego miała budowa pobliskiej stacji benzynowej. Prawdopodobnie przerwano gdzieś tam drenaże i woda przez te wszystkie lata ryła sobie inne ujścia, aż doszła pod dom. Co ulewa, to nas zalewa i tak się to ciągnie. Jedynym sposobem jakim zwalczamy tę wodną plagę, jest wypompowywanie wody na zewnątrz, co niestety jest syzyfową pracą, bo co wylejemy, to wraca.

Na domiar złego, gmina odkryła, że sąsiedzi zalewali nas swoją wodą. My na pole wylejemy, to gospodarz wściekły i tak wkoło Macieju. Teraz to tylko z kotłowni pompujemy, by pieca znów nie zalało. A przez pompujemy, mam na myśli, moja mama włącza pompę, codziennie, co kilka godzin, w gumiakach. Tak i do tego pomaga jeszcze mi we wszystkich czynnościach. Nie mam słów by wyrazić jakim podziwem darzę moją mamę i jak bardzo jestem wściekły, że nie mogę jej pomóc.

Woda, wszędzie woda

Wszyscy żyjemy tu w stresie i ciągle musimy monitorować poziom wody. Wszędzie wokół domu jest pełno wody, w piwnicy nawet dziurka w ścianie się zrobiła i jak z kranu ciurkiem leci tam woda (sic!), a wszystko powoli wchodzi w mury. Krew człowieka zalewa. Gmina fakt, działać, to w tej sprawie działa, ale tak opieszale, że ciągle musimy czekać, a nadchodzi zima. Prawdę powiedziawszy wolałbym należeć do miasta Gniezna, niż gminy, bo tam się wszystko jakoś szybciej dzieje. Przydałby się ktoś taki, jak pan prezydent Budasz w gminie, oj przydałby, może poszłoby wtedy sprawniej.

Na dzień dzisiejszy, na całe szczęście, coś już zaczyna się dziać. Urząd Gminy poinformował nas, że już plan działania rozpisany, a ekipa zaczęła robotę i rzeczywiście drenaże powoli są naprawiane. Nawet nadzorujący tymi pracami kierownik to nas zadzwonił ze cztery dni temu i powiedział, że cała operacja idzie gładko. Dodał też niestety, iż robotnicy natrafili na pewien zalany obszar i muszą czekać, aż przeschnie. I tak czekamy, a najgorsze, że co chwilę pada i kto wie ile to jeszcze potrwa? Trzymajcie kciuki żeby zdążyli do Świąt, psia mać :(

***

Podobał się tekst? Udostępnij go! Zajmie to moment, a pomoże mi w rozwoju. Pod postem są ikonki, Dzięki ;)

Chcesz dodać mi motywacji do dalszej roboty? Zostaw komentarz.

Polub również fanpage bloga, by być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Jeśli lubisz gry wideo, to zapraszam też na mój profil na Instagramie.

  • Dziwnie to zabrzmi, ale taka stojąca w piwnicy woda to naprawdę palący problem. U mnie w domu, jak jeszcze nie było kanalizacji to ras nas tak zalazło, że trzeba było straż wzywać. No było atrakcji co niemiara :)