Twarda jak kobieta.

Nastał kolejny Dzień Matki, niezwykle ważne święto i doskonała okazja, by na napisać parę słów o Was, drogie panie. Mimo, bycia facetem, nigdy nie mogłem wyjść z podziwu dla siły kobiet, które nawet przy tych kłodach rzucanym im przez naturę i płeć przeciwną potrafią wyjść z tego obronną ręką.

 

Bycie kobietą na świecie jak i naszym cudownym kraju nigdy nie należało do najłatwiejszych. Od czasów najdawniejszych, kobiety mimo pełnienia tak fundamentalnej dla gatunku funkcji, jaką jest bycie matką, były traktowane przez nas, samców lekceważąco. Być może nie w każdej kulturze, niemniej z grubsza myślano o nich, jako o słabej płci lub tylko elemencie infrastruktury. Ustępującej intelektem mężczyznom, przez co wymagającej z ich strony protekcjonalnej postawy. Na szczęście dzisiaj się dużo polepszyło w tej kwestii, choć echa przeszłości wciąż raz, po raz wybrzmiewają w społeczeństwie.

Kult piękna

Płeć piękna, piękna jak kobieta, te wyrażenia są bardzo silnie zakorzenione w języku. Nie ma oczywiście nic złego w byciu pięknym i rzeczywiście dziewczęta są zwykle ładniejsze niż większość kolesi. Często jednak w tych niewinnych frazeologizmach kryje się też presja społeczna, swoisty kult piękna. No bo zobaczcie, facet może być brzydki i ujdzie mu to na sucho, a kobieta od dziecka jest uczona, że musi coś robić z wyglądem. Wszystko okej, jeśli robi to dla samej siebie, ale bywa z tym różnie i media wciąż mają w tym swój udział.

Zacznijmy od makijażu. Kosmetyki, pierwszy składnik ulepszania wyglądu. Tusze do rzęs, kremy na zmarchy, farby do włosów, lakiery, szminki, kremy i inne mazidła. Do tego zabiegi upiększające, depilacje, peelingi, opalenizna i pobyt w łazience znacznie się już przedłuża. Wszystkie mazidła oczywiście trafiają do torebki, bo nigdy nie wiadomo kiedy coś się przyda.

Idźmy dalej, co jest ważniejsze od kosmetyków? Oczywiście ubrania, w końcu ulepszone ciało trzeba w coś ubrać. To generuje oczywiście szał zakupów, który zabiera ogromną ilość czasu kobiety. Te wszystkie sukienki, garsonki, kreacje, apaszki, te niekończone listy ciuchów. A tu jeszcze buty, jakby życie było mało skomplikowane, od szpilek do japonek, każde pasujące na inną okazję.

Być kobietą

Cała ta obsesja na punkcie wyglądu zmierza w gruncie rzeczy do bycia w związku, co nieubłaganie zbliża do marzeń o ślubie. Wesele, ten cudowny moment, gdy można zaszaleć z makijażem i piękną kreacją. Gdy już po całej ceremonii opada kurz i panna staje się małżonką, wywierany zaczyna być na nią kolejny rodzaj presji, głównie przez rodziców pary. A kiedy będą wnuki? Staracie się już o dziecko? Ja w twoim wieku już byłam w ciąży, co nie Janusz? I tak w kółko, a świeżo upieczona żona sprowadzana jest do roli bydła rozpłodowego. W końcu jednak pojawia się ciąża.

Ach właśnie, ciąża, kolejny „wspaniały” okres w życiu kobiety, okazja do przytycia 20 kilo, przy okazjonalnym rzyganiu, rozstępach i paskudnym przypadku hemoroidów, cóż za cudowny interes! No ale w końcu ma upragnione dziecko i spore poczucie spełnienia. Ale i tak będzie się nim zajmować praktycznie sama. Zostając w domu z dzieckiem, ma zadatki zostać kurą domową, niepłatnym domowym służącym, który musi sprzątać, karmić, prasować, prać, ale jak to? Obruszy się Janusz, przecież to ja pracuję i utrzymuję rodzinę! Przecież Grażynka siedzi sobie w domu, czym jest niby zmęczona?

Jest więc też drugi wariant, pani domu idzie do pracy, oczywiście przy okazji bycia domowym służącym w „przerwach” pracy. Pracy, w której często zarabia mniej od mężczyzn na tym samym stanowisku, tylko z powodu płci, no i nie zapominajmy o potencjalnym molestowanku przez kierownika. Może jednak zostać w domu? Po co męczyć się z jakimiś tam wypłatami i emeryturami, przecież przy rozwodzie i tak będę mogła żyć z alimentów (na łasce faceta).

Cudowność natury

Przejdźmy do kolejnej wspaniałej cechy bycia kobietą, Okres! Te 4 dniowe cudowne chwile każdego miesiąca, pełne krwawienia, upławów i plamień. Czas trwania, których wydłuża się ze względu na kolejny fajny wynalazek natury, czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego. Kobiety by to chętniej nazwały kilkoma dniami płaczu, szlochu i depresji, przed krwawieniem, upławami i plamieniem. A faceci uważają, że okres to niby problem dla nich. No jeszcze trzeba wspomnieć o ostatniej miesiączce w życiu dziewczęcia, menopauzie. Jakby wahań nastroju było mało. Dołóżmy jeszcze do tego poronienia, mammografię, cytologię, aborcję, zajmowanie się niepełnosprawnym dzieckiem i wiele innych atrakcji. Ciekawe dlaczego kobieta po tym wszystkim może być trochę nerwowa, hmm.

Co kobiecina dostaje w zamian za to maltretowanie ze strony natury? No, razem z dziećmi ma pierwszeństwo przy ewakuacji, dłuższy urlop, słynny macierzyński i od czasu, do czasu jakiś uprzejmy dżentelmen łaskawie przytrzyma drzwi lub zapłaci za kolację. Cóż za ironia, kobiety statystycznie stanowią większość społeczeństwa, a w wielu krajach nadal są traktowane nierówno. Ta nierówność jednak czasem działa na korzyść panien, w końcu żyją dłużej od facetów, mimo tych okrutnych wyzwań rzucanych ze strony matki natury. Zawsze zabawnie jest słyszeć, iż mężczyźni uważają się za twardzieli, a pewnie nie przetrwali by połowy tego, co przeżywają matki.

Im dłużej żyję tym bardziej podziwiam Was drogie panie, tyle okropności ze strony nas, samców, natury złamał by nie jednych, a wy potraficie mimo tego żyć w miarę szczęśliwie i całkowitym spełnieniu.

***

Podobał się tekst? Udostępnij go! Zajmie to moment, a pomoże mi w rozwoju. Pod postem są ikonki, Dzięki ;)

Chcesz dodać mi motywacji do dalszej roboty? Zostaw komentarz.

Polub również fanpage bloga, by być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Jeśli lubisz gry wideo, to zapraszam też na mój profil na Instagramie.