Test pizzy z restauracji „Cho No Ino”.

pizza

W zeszły piątek naszedł mnie apetyt na coś specjalnego. Dawno nie jadłem pizzy, więc wybór był oczywisty i koniec końców, zamówiłem sobie ten włoski przysmak na obiad, a co się będę. Wybrałem jednak inną pizzerię, niż zwykle i tak wypadło na gnieźnieńskie „Cho No Ino”. A oto moje wrażenia z tego drobnego testu smaku…

 

Miłośnikiem pizzy jestem już od dzieciaka. Jak dziś pamiętam rok 99 lub 2000 i wizytę w Pizza Hut na gnieźnieńskim rynku. Był tam jeszcze wystrój stylizowany na „Gwiezdne Wojny”, a było to około premiery „Mrocznego Widma”. W środku stał nawet Darth Maul w formie manekina. W każdym bądź razie, pizza była w centrum moich zainteresowań i jak miałem jakieś odłożone kieszonkowe, a zdarzyło mi się mieć apetyt, to zamawiałem prosto do domu, jak ten Żółw Ninja.

W piątek było dość podobnie, mieliśmy już robić obiad, a tu jak grom z jasnego nieba wpadł mi pomysł, że może by tak coś zamówić i nie zawracać sobie głowy gotowaniem? Z początku nie mogłem się zdecydować co w ogóle chciałbym zjeść. Kebsa? Czy może jakąś tortillę? Wbrew pozorom, nie miałem zbytnio ochoty na pizzę, bo ostatnio wszystkie były jakieś takie bez wyrazu i co pizzeria, tam podobnie. Z braku laku, spytałem wujka Google jakie zna restauracje z dowozem, na terenie Gniezna. A po krótkich poszukiwaniach znalazłem niepozorną knajpkę. Nazywała się „Cho No Ino” i nie powiem, miała sporo dobrych opinii. Zaintrygowany kliknąłem w link i moim oczom ukazała się stronka z menu restauracji. Strona też bardzo niepozorna, by nie powiedzieć licha, aczkolwiek całkowicie sprawna i czytelna, a potrzebne informacje były zaraz na wierzchu.

Nie ma to jak pizza

Szybko znalazłem interesujący mnie placek, numer telefonu i przeszedłem do składania zamówienia. Skusiłem się na pizzę z kurczakiem, papryką i cebulą, o średnicy 32 cm, a do tego wziąłem dodatkowy sos (pomidorowy). Realizacja zamówienia poszła śpiewająco i po coś koło 30 minutach, zachęcająco pachnący karton z pizzą, znalazł się na moim biurku. Pan, który dostarczał jedzonko był bardzo miły i trafił od razu pod dom, obsługa więc w porządku.

W końcu przyszedł czas na gwóźdź programu, czyli właściwy test smaku. Wziąłem pierwszy kawałek, wysmarowałem go lekko sosem i po pierwszym kęsie już wiedziałem, że wybrałem dobrze. W swoim życiu jadłem już sporo różnych pizz, lepszych i gorszych, ale jednak żadna z nich nie smakowała mi tak dobrze jak ta. Najbardziej wyróżniało ją niesamowite ciasto, chrupiące i pyszne. W praktycznie każdej pizzy, którą zamawiałem wcześniej, ciasto było nieco gumowate. Fakt, dało się zjeść, ale jednak do ideału brakowało im dużo.

Dopiero piątkowa uczta pokazała mi jak powinno wyglądać ciasto, Gesslerowa by pewnie powiedziała, że stoi i nie opada, więc nie dziwne, że mi smakowało. Duża w tym zasługa pieca ogrzewanego drewnem, którym chwali się ten przybytek i potwierdzam, iż różnica w smaku jest odczuwalna. Lekki, dymny aromat robił swoje. Pozostałe składniki również były smakowite, a sos pomidorowy rewelacja. Gęsty jak pasta na kanapkę i mocno pomidorowy, o lekko pikantnym smaku, pycha. Cała ta uczta wyniosła mnie 21 zł za pizzę, plus 4 zł (dowóz i opakowanie), a więc dość standardowa cena, a jakość znacznie lepsza.

Plusy:

+ Perfekcyjne ciasto
+ Dobrej jakości składniki
+ Pyszny sos

Minusy:

Żadnych ;)

 

Co tu dużo mówić, ja i moje podniebienie jesteśmy w pełni zgodni, że to była jedna z najlepszych rzeczy, jakie jedliśmy w życiu. Jestem pozytywnie zaskoczony odkryciem tej restauracji i z pewnością nie raz coś z niej zamówię. Z całego serca polecam, nie pożałujecie :)