Recenzja gry: Mafia 3.

Mafia 3 to trzecioosobowa gra akcji, z otwartym światem, czyli klasyczny sandbox, a stworzona została przez studio Hangar 13. W końcu udało mi się ją ukończyć, czas więc na recenzję tego tytułu.

 

Fabuła

Akcja gry ma miejsce w 1968 roku w Nowym Bordeaux (fikcyjnym mieście wzorowanym na Nowym Orleanie). Głównym bohaterem opowieści jest Lincoln Clay, czarnoskóry gangster i sierota, powracający właśnie z wojny w Wietnamie. Na wskutek zatargu z lokalnym bossem mafii, Sal’em Marcano, gang Lincolna zostaje wybity, a on sam ranny w głowę i naszym celem staje się zemsta na włoskiej mafii. W tym celu zaczynamy sukcesywnie przejmować miasto, z pomocą innych gangsterów: Irlandczyka Burke’a, znanego z Mafii 2, Vito Scaletty oraz Cassandry, szefowej Haitańskiego gangu. To właśnie świetnie wykreowane postacie są największą zaletą tej, nieco już ogranej opowieści o zemście. Mimo jednak nieco sztampowej historii, fabuła jest całkiem niezła i dość klimatyczna, za sprawą narracji poprzez dokumentalne wstawki, i zawarte w nich wspomnienia świadków poczynań naszego protagonisty. Warto też wspomnieć o trzech dostępnych zakończeniach tego tytułu.

 

Gameplay

 

Po ukończeniu prologu, zyskujemy już dostęp do wszystkich 9 dzielnic miasta. Na terenie każdej mamy do przejęcia po dwa przestępcze biznesy, by tego dokonać rozmawiamy z lokalnym informatorem, który zdradza nam co i jak z tymi biznesami. Po tym swoistym wywiadzie na mapie pojawiają się znaczniki celów misji, są to m.in. zabójstwa mafijnych żołnierzy, niszczenie pojazdów, kontrabandy, przesłuchania, okradanie skrytek z pieniędzmi, itd. Takie typowe, przynieś, wynieś, pozamiataj. Wykonywanie tych pomniejszych zadań, powoduje utratę określonych ilości zysków danemu biznesowi, a gdy spadnie on do zera, pojawia się boss danego interesu i gdy go eliminujemy, przejmujemy jego włości. Następnie oddajemy je jednemu z naszych poruczników. Fajna jest przy tym możliwość wyboru, komu ofiarować dany teren, co może spowodować, że pominięty przez nas porucznik nas zdradzi.

 

Wytyczne możemy wypełniać w dwojaki sposób, otwartą walką lub skradaniem się. Strzelanie jest tutaj wykonane naprawdę dobrze, czuć moc uzbrojenia i ich destrukcyjny wpływ na przeciwnika. Skradanie się jest nawet niezłe, ale o ile sztuczna inteligencja wrogów w czasie walki jest ok (nie biegną pod lufę, często nas flankują), to jej głupota po za nią jest fatalna, nie jest to dla mnie wielką wadą, ale czasami wygląda to komicznie. Model jazdy samochodami jest zrobiony całkiem solidnie, czysto zręcznościowy i przyjemny. Największą wadą rozgrywki jest na pewno straszna powtarzalność, misje główne są jeszcze ok, ale cała reszta to ciągłe robienie tego samego, właściwie każde przejmowanie dzielnicy jest tutaj oparte na tym samym schemacie. Warto też wspomnieć, że po za przejmowaniem dzielnic niewiele tu mamy do roboty, możemy co prawda pozbierać znajdźki (powracają znane z Mafii 2 magazyny Playboy), ale nie ma innych aktywności. Razi też absolutny brak możliwości zmiany stroju Lincolna oraz customizacji pojazdów, znanej z poprzedniej części gry.

 

Technikalia

 

Niestety grafika w grze pozostawia wiele do życzenia. Tragiczna optymalizacja, a graficznie w poprzedniej generacji. Najpaskudniejsze jest tutaj niebo (tak ohydnego chyba nigdy nie widziałem) i nagłe zmiany pogody czy też nawet dnia i nocy. Serio, to wygląda tak, jakby ktoś pstryknął i nagle noc zmienia się w dzień, cuda panie. Na moim sprzęcie (GTX 660, Intel i5) dało się grać na średnich detalach, ale klatki potrafiły mocno spaść. Program niestety ma sporo bugów i glitchy, nic poważnego, ale czasami irytowały (np. łódź nagle straciła dźwięk silnika). Do dźwięku nie mam żadnych zastrzeżeń, za to muzyka to po prostu majstersztyk. Zawarto tu niemal wszystkie najlepsze utwory z lat 60-tych, wykonawców takich jak: The Animals, Jefferson Airplane, Johnny Cash, Creedence Clearwater Revival i wiele innych.

 

Podsumowanie

Mafia 3 to klasyczny przykład zmarnowanego potencjału. Całkiem niezła fabuła i fajnie ogólnie pomysł na nią zostały tutaj pogrzebane przez powtarzalność i wtórność rozgrywki. Nie pomagają tutaj liczne glitche i przestarzała grafika. Tytuł ratują świetnie zarysowane postacie (Donovan!), klimat lat 60, przyjemny system strzelania oraz genialna ścieżka dźwiękowa.

 

Plusy:

+ Wspaniała muzyka
+ Dobrze zarysowane postacie
+ Klimat lat 60-tych
+ Niezła fabuła
+ Przyjemny system strzelania i model jazdy

Minusy:

– Powtarzalność, powtarzalność, powtarzalność
– Grafika rodem z konsol poprzedniej generacji
– Kiepska optymalizacja
– Liczne bugi i glitche

Ocena: 3/6 Noży w plecach.