Patriotyzm? No średnio, bym powiedział.

patriotyzm

Dziś obchodzimy Dzień Niepodległości i swoją drogą dziwi mnie, że w Polsce jest to święto o smutnym zabarwieniu, a nie, jak 4 lipca w USA, z fajerwerkami i grillowaniem. Ale to temat na inną okazję, bo dziś, moi mili, pogadamy sobie o idei patriotyzmu.

Patriotyzm, odkąd sięgam pamięcią zawsze był dla mnie dość zagadkową postawą. Nigdy nie czułem do niej jakieś szczególnej niechęci, niemniej z pewnością się z nią nie identyfikuję. Definicja patriotyzmu mówi, że jest to przede wszystkim miłość do ojczyzny i stawianie jej dobra nad swoje własne. Szkopuł w tym, że ja miłości do naszego kraju kompletnie nie czuję. Owszem, lubię Polskę, wszystkie jej przywary i zalety, piękno przyrody, ale nie nazwał bym tego miłością, bo to trochę za dużo powiedziane. Prędzej sentymentem do rodzinnych stron. Nie zrozumcie mnie źle, patriotyzm to szlachetna i pozytywna postawa. Absolutnie nie ma w tym nic złego i szanuję osoby, które się z tą postawą utożsamiają, lecz ja nie jestem jedną z nich.

 

Śmierć za ojczyznę? Nie sądzę

Mówiąc o patriotyzmie, nie sposób nie wspomnieć też o innych zagadnieniach około-patriotycznych i jednym z nich jest śmierć za ojczyznę. Ja szczerze mówiąc nie potrafiłbym stawić dobra mojego kraju nad swoje własne. Oczywiście nie mam tu na myśli tylko swojej osoby, mówię też o mojej własnej rodzinie. Dobro i los najbliższej rodziny zawsze jest i będzie dla mnie ważniejszy, niż jakikolwiek kawałek ziemi. Nie rozumiem postawy ludzi, którzy twierdzą, że największe oddanie ojczyźnie, to śmierć za nią. Wręcz przeciwnie, żyć za ojczyznę – to jest sztuka.

Prawda jest taka, że zginąć za kraj nie jest specjalnie trudno, co to za filozofia wziąć broń i biec na bezsensowną rzeź. Jeśli giniesz by ktoś inny ocalał, to wtedy rzeczywiście, jest to heroizm. Sam fakt śmierci żołnierza na polu walki nic ojczyźnie nie daje i tak na prawdę nie na tym polega wojna, o czym mówił jeden z amerykańskich generałów, bodajże Patton:

„Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie by tamci skurwiele umierali za swoją”.

Brutalne żołnierskie słowa, ale za to jakie prawdziwe. Z pewnością zdarza się, że los kraju i najbliższych jest ze sobą zbieżny, ale osobiście, większą dla mnie motywacją jest walka o przetrwanie lub bliskie mi osoby, niż walka za jakiś abstrakt. Nie zmienia to faktu, iż mam wielki szacunek do ludzi, którzy ryzykowali i oddawali życie za swój kraj, aczkolwiek sądzę, że za ich motywacją, prócz patriotyzmu, stała też własna rodzina i prosta chęć przetrwania.

Nacjonalizm, a „prawdziwy” patriotyzm

Mimo mojego sceptycyzmu do patriotycznych idei, potrafię odróżnić zdrowy patriotyzm od jego wypaczenia. Mam tu na myśli oczywiście nacjonalizm i wszelkiej maści narodowców. Z pozoru spełniają oni definicję patriotyzmu, lecz tak na prawdę wypaczają tę szlachetną, bądź co bądź, ideę. Szaleństwem jest dla mnie pogląd o nadrzędnej roli narodu i interesów nad dobrem jednostek, innych krajów czy nawet gatunku. Takie plemienne myślenie nijak się ma do poziomu obecnej technologii i życia w erze globalnej wioski. Nie da się być dzisiaj samowystarczalnym państwem, a chyba nie będziemy brać przykładu z Korei Północnej, czyż nie?

Ciężko mi również zaakceptować, że są ludzie, którzy pod płaszczykiem niby-patriotyzmu próbują przemycać nienawiść do kogokolwiek i dumnie nazywając się „prawdziwymi” patriotami. Tak wygląda właśnie pseudo-patriotyzm, ktoś prawdziwie oddany ojczyźnie nigdy się ostentacyjnie nie afiszuje swoim patriotyzmem i nie potrzebuje nikomu nic na siłę udowadniać. Miłość do swojego kraju powinno się mieć w sercu, a nie w pustych frazesach czy samym noszeniu koszulki z patriotycznym napisem. A przecież przejawem tej miłości nie jest tylko rzucanie haseł na wiatr, ale też pielęgnowanie przyrody, dbanie o rozwój swojego miasta i chociażby pamięć o swoich przodkach. I taki patriotyzm to szanuję w pełni.

Narodowa duma?

W parze z patriotyzmem bardzo często idzie też narodowa duma i jest  to coś czego też do końca nie rozumiem. Szczerze mówiąc nawet nie przepadam za dumą, uważam ją za wadę w charakterze. Fakt, bycie dumnym ze swoich osiągnięć jest przejawem wysokiej samooceny i świadczy o dobrym poczuciu własnej wartości. Duma z osiągnięć swoich dzieci również jest w porządku. Gorzej, gdy ktoś zaczyna być przesadnie dumny z siebie albo co bardziej absurdalne, czuje dumę z pochodzenia.

George Carlin swego czasu w jednym ze swoich skeczy, świetnie skomentował narodową dumę i nie potrafię się z nim nie zgodzić. No bo dziwaczne jest być dumnym z faktu bycia polakiem czy anglikiem. Przecież to czysty przypadek, gdzie kto się urodził. Równie dobrze mógłbym się urodzić etiopczykiem, którego jedynym osiągnięciem są narodziny w innym państwie i z czego być tu dumnym?

Szczęśliwy, że jestem polakiem? Pod tym się już mogę podpisać i tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis. Jak widzicie, sceptyczne nastawienie do patriotyzmu absolutnie nie koliduje z szacunkiem jaki wobec niego odczuwam.  i to chyba najlepsza puenta. Trzymajcie się ;)

***

Podobał się tekst? Udostępnij go! Zajmie to moment, a pomoże mi w rozwoju. Pod postem są ikonki, Dzięki ;)

Chcesz dodać mi motywacji do dalszej roboty? Zostaw komentarz.

Polub również fanpage bloga, by być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Jeśli lubisz gry wideo, to zapraszam też na mój profil na Instagramie.

  • Ja mimo wszystko jestem dumna z bycia częścią historii Polski. Serio. Może to dziwnie zabrzmieć od kogoś, po śmierci kogo raczej żałoby narodowej nie będzie, ale jednak czuję wieź z tym krajem. Teraz, kiedy mam dzieci, nie myślałabym o ginięciu za ojczyznę, tylko jak najszybszej ucieczce z nimi. Ale pewnie bez rodziny bym się długo nad ubraniem kamaszy nie zastanawiała – mimo całego okropieństwa jakie może być udziałem kobiety biorącej udział w działaniach wojennych.