Pasja do militariów, czyli broń z plasteliny.

Za dzieciaka byłem wielkim fanem filmów akcji z lat 80-tych i złotego okresu VHS. Uwielbiałem je za klimat, bezkompromisowość i zawsze fascynowałem się uzbrojeniem, które się w nich pojawiało. Nie wiem skąd mi się to brało, ale tak jakoś obok fabuły i bohaterów, to właśnie broń była w moim centrum uwagi.

   Dopiero jednak, gdy zacząłem grać w gry komputerowe, a zwłaszcza strzelanki, moje zainteresowanie uzbrojeniem na dobre się rozpoczęło. Gry dostarczyły mi ogromnej ilości informacji o nim, od nazewnictwa do wyglądu i parametrów. We własnym zakresie pogłębiałem też wiedzę o broni, czytając artykuły na Wikipedii, dokładnie oglądając każdą grafikę. Równolegle do tego zajęcia, lubiłem tworzyć także różne rzeczy z plasteliny. Miałem kilka fajnych figurek i często tworzyłem własne z plasteliny albo doczepiałem do gotowych, plastelinowy ekwipunek, np. płaszcze lub pancerze.

Po pewnym czasie skojarzyłem oba fakty i wymyśliłem by stworzyć modele uzbrojenia, właśnie z tego tworzywa oraz dopasować skalą do jednej z figurek. Z początku rękojeści pistoletów i karabinów robiłem tak, by mieściły się w plastikowych dłoniach ludzika. Były przez to nienaturalnie wąskie i nie mogły mieć pierścienia wokół z spustu (tak, w dokładnie tak małej skali były później szczegóły modeli). Szybko je zastąpiłem takimi z plasteliny, by sztuki broni mogły wierniej odzwierciedlać swój rzeczywisty wygląd i kształt. Robiłem nawet otwory w lufie, zagłębienie zamka i miejsce wylotu łusek, zazwyczaj za pomocą odłamanej końcówki noża.

To właśnie do tej figurki dopasowywałem skalę broni.

Każdą spluwę tworzyłem etapami, część po części i potem sklejałem ze sobą. Wszystko było z plasteliny. Co ciekawe do dzisiaj od ich zrobienia minęło już ponad dziesięć lat, a modele wciąż w nie zmienionej formie zostały. Mnóstwo godzin nad tym spędzałem i bardzo to lubiłem. Niestety, podobnie jak z klockami Lego, niepełnosprawność dała się we znaki i straciłem moją dawną manualną precyzję.

Ciężko mi powiedzieć dlaczego tworzyłem i w ogóle zainteresowałem się czymś takim, jak broń, ale może miało to coś wspólnego z moim zamiłowaniem do historii XX wieku. Pewności nie mam, wiem tylko, że ta fascynacja wciąż we mnie siedzi, ale wystarczą mi do niej gry i filmy.