Moja przygoda z grami.

Ach, nie ma jak wspomnienia, szczególnie te z okresu dzieciństwa, czasu bez trosk i większych zmartwień. Mam 24 lata, z których 14, z mniejszymi i większymi przerwami spędziłem z grami. Nie ma innej rzeczy, która by mnie relaksowała i uspokajała bardziej niż gry. Dlatego, też postanowiłem opisać skąd się wzięło moje zamiłowanie do gier wideo i na jakich sprzętach przez te lata udało mi się zagrać. 

Moje najwcześniejsze wspomnienie związane z grami pochodzi z czasów kiedy miałem około
4-5 lat, był to rok 96 lub 97, kiedy byliśmy z rodziną i znajomymi rodziców w Łazach, nad morzem. Jechaliśmy tam dwukrotnie, nie pamiętam wiele z tego okresu, ale jedna rzecz mi zapadła w pamięć, a był to Tetris – gra na takiej małej, pseudo-konsoli z bazaru. Oczywiście jeszcze wtedy nie wiedziałem, że w przyszłości będzie to moja wielka pasja, niemniej można powiedzieć, iż jest to taki symboliczny jej początek. W kolejnych latach dzieciństwa często z bratem albo kumplem chodziliśmy do salonów gier, gdzie za parę złotych można było pograć na konsolach, dzięki temu poznałem Nintendo 64 i gry: Mario Kart i GoldenEye 64 (tryb z podzielonym ekranem).
 
 

W między czasie, w domu grałem na swoim własnym, legendarnym Pegazusie, oczywiście nie był oryginalny, tylko typowa podróba z bazaru :). To były czasy, granie w Mario, w „Czołgi”, patrzenie na brata grającego w Contrę i strzelanie do kaczek (i wkurzanie się na tego chichoczącego psa, gdy nie trafiłeś), nikt się wtedy nie przejmował grafiką, ani powtarzalnością. Wspaniałe czasy. 

 

Około roku 2000-2001 miałem okazję grywać na konsoli PlayStation (grałem na niej zawsze gdy byłem u swoich krewnych, w Poznaniu), dzięki czemu mogłem poznać wiele wspaniałych gier na ten sprzęt: Croc, Crash Bandicoot, Tekken 3, MediEvil, Metal Gear Solid, Spyro the Dragon, Medal of Honor, Worms Armageddon, Driver, Tony Hawk Pro Skater, Tomb Raider, Duke Nukem i wiele innych,  każda właściwie świetna, dzisiaj te gry to pikseloza, ale wtedy nie miało to znaczenia, liczyła się tylko grywalność.

 

 

Ja pośrodku, na fotelu mój starszy brat
i obok mój kuzyn Tomek.
Koniec 2000 roku.

To tyle jeśli chodzi o konsole, teraz przejdźmy to komputerów i gier na nie. Pierwszy komputer dostaliśmy razem z bratem, prawdopodobnie na Wigilię 2000. Wtedy przy otwieraniu prezentu mój brat Damian, otworzył małe pudełko, gdzie znalazł myszkę komputerową, był przekonany, że dostał tylko ją i się obraził :). Dopiero wtedy rodzice nam powiedzieli, że komputer jest w naszym, niedokończonym jeszcze domu.

Sprzętem, który dostaliśmy wtedy był firmy Compaq z systemem MS-DOS, leżący na boku z monitorem położonym na nim.

Było w nim sporo gier, właściwie same klasyki: Wolfenstein 3D, Prince of Persia, Home Alone, Dizzy, Jazz Jackrabbit, Lotus i inne. Z tych wymienionych, w Wolfensteina grałem najczęściej, po prostu klasyk, dziadek wszystkich strzelanek. Po za strzelaniem, fajne było też szukanie sekretów klikaniem spacji na ścianach i ta radocha jak się coś odkryło. 

 Mniej więcej w tym samym czasie, często odwiedzaliśmy znajomych rodziców (tych samych, z którymi jeździliśmy nad morze), tam grałem w kilka gier: Project IGI, Doom oraz moją ulubioną – GTA 2, drugą część serii gier, którą uwielbiam do dzisiaj. Gra ta wciągała mnie tak bardzo, że gdy rodzice kazali już się nam z bratem ubierać i jechać z nimi do domu, strasznie marudziliśmy. Magią tej gry była niezwykła jej otwartość i możliwość robienia prawie wszystkiego co się w niej chciało.
 
Kilka lat później pojawił się pierwszy lepszy komputer z Windowsem 98 i wtedy już na dobre zostałem z komputerami, wtedy zwykła rozrywka zaczęła być wielką pasją, która trwa do dziś. Tak więc, bardzo polecam grać w gry, wiele się dzięki nim nauczyłem i poznałem wiele fascynujących opowieści, jestem pewien, że każdy znalazłby tytuł dla siebie.
  • Ja jeszcze wciąż mam swojego Pegasusa! <3