Jak wygląda moja rehabilitacja?

Jak wiecie, choruję na zanik mięśni. Jedyną terapią, jaką da się stosować przy tej przypadłości jest systematyczna rehabilitacja, by spowolnić jej rozwój. A dzisiaj dowiecie się jak to wygląda w moim przypadku.


By zachować formę

Regularnie rehabilituję się już od 9 roku życia, czyli już od dnia ostatecznej diagnozy. Od treningu na siłowni, fizjoterapia ma parę zasadniczych różnic, ale najlepiej pokarzę je na swoim przykładzie. Podstawą są ćwiczenia bierne, czyli takie, które nie tyle służą do budowy masy mięśniowej, co raczej utrzymania ich w jak najlepszej sprawności. Do dzisiaj, forma ćwiczeń nie zmieniła się zbytnio, odbywają się one w zaciszu mojego własnego domu, choć przez okres gimnazjum, miałem jeszcze parę sesji w takim miejscowym ośrodku.

Obecnie, rehabilitanci odwiedzają mnie trzy razy w tygodniu, dwukrotnie po pół godziny i raz pełną. Zawsze zaczynają od masażu kończyn dolnych oraz od czasu, do czasu, również górnych. Później przechodzimy do sedna, zaczynamy od rozruszania wszystkich stawów. Najpierw, najważniejsze, czyli biodrowe, później kolanowe i skokowe. W końcu zmierzamy do mięśni, zginanie i prostowanie z drobnym oporem, no i odwodzenie oraz przywodzenie (w płaszczyźnie poziomej). Na tej samej zasadzie wygląda to z rękoma, najpierw stawy, potem mięśnie.

Trzymam się tylko dzięki ćwiczeniom.

Przy okazji, wykonujemy też ćwiczenia w celu niwelowania przykurczy, niekiedy bolesnych, ale nie jakoś zbytnio. Niestety, nie da się ich całkowicie wyeliminować, takie już skutki ograniczonego ruchu. Najgorzej jest z tym przy palcach dłoni i ścięgnach Achillesa. Szczególnie u dłoni są problematyczne, w końcu są moimi jedynymi narzędziami pracy. Nie pomaga w tym ciągłe trzymanie ręki na myszce, ale taki już los gracza :) Ostatnią czynnością zostaje trening mięśni oddechowych, fundamentalna sprawa. Utrzymanie ich w dobrej formie jest bardzo ważne, z raczej oczywistych powodów, czyli by mieć je wciąż sprawne.

Na tym właśnie kończę ćwiczyć i jestem zazwyczaj wtedy wysadzany na mój elektryczny wózek inwalidzki, nie zawsze, ale często, i wsio, tak wyglądają moje trzy dni w tygodniu. Jak widzicie, tak wygląda moja codzienność, ale jednak bardzo lubię rehabilitację. Zawsze czuję się po niej bardzo zrelaksowany i pełen energii, przy okazji utrzymuję swoją sprawność.

Chcesz więcej? Polub mojego fanpage’a, by być na bieżąco:
  • Również jestem osobą niepełnosprawną i wiem co to znaczy ciągła walka i rehabilitacja. Trzymaj się i rozwijaj w swoich pasjach, pozdrawiam ciepło :)

  • Bardzo dziękuję i również pozdrawiam :)

  • No dobra ;) ćwiczenia ćwiczeniami :) pisz mi tu w co grasz :)