Ignorancja w tle integracji.

Przeglądając internet, coraz bardziej przekonuję się, że ignorancja wśród społeczeństwa zaczyna zataczać coraz większe kręgi. Jest to w szczególności widoczne w temacie szkolnej integracji i dziś znów dała o sobie znać…

 

Dzisiejszy poranek zaczął się niepozornie, choć zgodnie z harmonogramem. Pobudka, siadanie, później poranna herbata i szorowanie zębów. Podstawy zrobione, zaczyna się dzień. Odpalam jak zwykle kompa, wchodzę na fejsa, przewijam tablicę i zastygam. Trzecia pozycja na liście i już cios głupotą między oczy. Był to artykuł o pewnej szkole z klasami integracyjnymi w Lublinie.

Przypadek pewnej klasy.

Otóż zaczęto kompletować nową klasę integracyjną, wszystko niby ok, trzech uczniów niepełnosprawnych, w tym jeden z autyzmem zgłosili się i trzeba jeszcze naboru 15 uczniów zdrowych by skompletować oddział. Ale nie, to by było za proste i nikt się niestety nie zgłosił, klasa nie powstanie. Dlaczego? Rodzice tych dzieciaków stwierdzili, że nie zapiszą ich do tej klasy, bo boją się autyzmu i zachowania takich dzieci na lekcjach. Tyle, że zapomnieli o jednym szczególe: te dzieciaki i tak pójdą do zwykłej klasy. Więc latorośle tych rodziców tak, czy siak mogą trafić na ten sam oddział, co oni, ale tym razem nie będzie nauczyciela wspomagającego, ani mniejszej klasy. Wtedy dopiero będzie spokojnie i bezproblemowo, nie? Głupota i krótkowzroczność tych ludzi mnie poraziła, choć nie to wkurzyło mnie najbardziej.

Autyzm jest „zaraźliwy”?

W artykule znalazła się jeszcze wypowiedź terapeutki o przypadku rodziców, którzy sugerowali, że nie chcą by ich dziecko przebywało z chorymi na autyzm lub zespół Downa w jednej sali, bo mogą się „zarazić”. Ręce mi opadły, a zwoje mózgowe stopiły się jak rdzeń reaktora w Fukushimie, gdy to usłyszałem. Jak można być takim bezmózgiem i ignorantem? Ja rozumiem nie mieć wiedzy, wykształcenia, ale mamy 2017 rok, prawie każdy ma smartfona z internetem, wystarczy głupia Wikipedia nawet i już wiesz wszystko. No ale po co, ignorancja przecież wygodniejsza.

Z każdym takim tekstem coraz bardziej umacniam się w przekonaniu, że klasy integracyjne wciąż są bardzo potrzebne, choćby w celu edukacji przyszłych rodziców. Większość mojej edukacji spędziłem w takich klasach i na prawdę nie jestem w stanie zrozumieć tego negatywnego podejścia do nich. Po komentarzach pod każdym materiałem o integracji w szkole stwierdzam jednogłośnie – ignorancja stała się ostatnio cnotą. Najczęstszym argumentem, który się tam przewija to ten rzekomym o zaniżaniu poziomu nauczania w takiej klasie. Że niby przebywanie w obecności mniej inteligentnych osób czyni mniej zdolnym.

Nie muszę chyba mówić, że to totalna bzdura? W liceum, w mojej klasie, oprócz mnie na wózku, było jeszcze dwóch uczniów niepełnosprawnych intelektualnie. Poziom nauczania był tam na tym samym poziomie co przeciętna klasa i wcale się nie obniżył. Jedynie te dwie osoby, z wiadomych względów, miały odpowiednio dopasowane ocenianie. Ja i reszta licealistów byliśmy już oceniani zwyczajnie. Powiem więcej, miałem jedne z najwyższych ocen w tej klasie, co nie powinno mieć miejsca, bo w końcu „z kim przystajesz takim się stajesz” niby, nie?

 

Moje uczęszczanie do klasy integracyjnej było jedną z najlepszych decyzji jakie podjąłem. Mili nauczyciele, wspaniali i pełni empatii rówieśnicy, aż chciało się tam przychodzić. Szlag mnie trafia, gdy ktoś próbuje mi wmówić, że to jest nie potrzebne. Czasami może są trudności i problemy w klasie integracyjnej, ale czy w zwykłej ich nie ma? No cóż, widocznie każdego nie przekonamy.

***

Podobał się tekst? Udostępnij go! Zajmie to moment, a pomoże mi w rozwoju. Pod postem są ikonki, Dzięki ;)

Chcesz dodać mi motywacji do dalszej roboty? Zostaw komentarz.

Polub również fanpage bloga, by być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Jeśli lubisz gry wideo, to zapraszam też na mój profil na Instagramie.

  • Też chodziłem do klasy integracyjnej. Śmiesznie to wspominam. Na przerwach organizowaliśmy wyścigi kolegami na wózkach. Bawili się przednio.

    • Takie wyścigi to urządzali sobie moi kumple na studiach :) I na trzeźwo i po pijaku :)

  • rademachera

    Mam odmienne zdanie w kwestii klas integracyjnych, ale wynika ono z innych doświadczeń :)
    Co do zarażania autyzmem… No cóż! Słyszałam to już kilka razy.
    Całe szczęście że głupota nie jest zaraźliwa ;)

    • No wiadomo, problemy i trudności zawsze się zdarzają w takich klasach. Myślę jednak, że nadal ich istnienie jest ważne, choćby z tego względu, iż oswaja ludzi z innością, jakakolwiek by ona nie była.

  • Wiesz Jakub, po prostu tak jak ja miałeś szczęście, że trafiłeś do fajnego integracyjnego otoczenia ;) Nie zawsze takie fajne klasy się trafiają, z opowiadań znajomków wiem, że czasem wśród uczniów czy nauczycieli znajdzie się taka wredota, która potrafi zepsuć fajny integracyjny klimat. Ja też należę do tych, którzy wierzą w sens integracyjnego kształcenia. Jestem niesłysząca, ale to właśnie słyszącym osobom zawdzięczam to, że moje życie nie zamknęło się w czterech ścianach :)

    • To prawda, rzeczywiście szczęście się mnie trzymało przez cały okres kształcenia, fajni ludzie, nauczyciele i cudowne wspomnienia. Były wzloty i upadki, ale nie żałuję ani chwili spędzonej w szkole :)