Gdy drapanie staje się wyzwaniem.

Życie ze znaczną niepełnosprawnością bywa wielkim wrzodem na tyłku. Nie chodzi tu nawet o fundamentalne sprawy, jak higiena czy rehabilitacja. O nie, najbardziej irytujące są te małe pierdółki, o których człowiek sprawny nawet nie myśli, a robi automatycznie, niczym słynny pies Pawłowa…

 

Wyobraź sobie taką sytuację. Siedzisz sobie przed ekranem komputera, na najwygodniejszym krześle jakie możesz sobie wyobrazić. Oglądasz kolejny sezon dobrego serialu, normalnie pełen relaks i nirwana, aż tu nagle zaczyna cię swędzieć brew. Nie jakoś lekko, tylko niczym ugryzienie dwóch komarów w to samo miejsce. Niby banał, przecież wystarczy się podrapać i problem z głowy, bez myślenia o tym, czysty odruch. A teraz pomyśl, że nie możesz tego zrobić, a jeśli już to bez użycia rąk. Nie fajnie? Tak właśnie wygląda moja codzienność.

W takich sytuacjach mam dwa wyjścia: zawołać drugą osobę (idealny scenariusz) albo dmuchanie w swędzące (komicznie to musi wyglądać), co działa tylko na ograniczony obszar twarzy. Jednak gdy zacznie mnie swędzieć jakakolwiek inna część ciała, a nie ma nikogo przy mnie do pomocy, to cóż, muszę wytrzymać, nie ma lekko.

Nie da się ukryć, strasznie frustrująca jest właśnie ta zależność od drugiej osoby, przy takich drobnych czynnościach jak drapanie, ale również podanie czegoś do picia, jedzenia, itp. To bywa bardzo dla mnie męczące i miewam wyrzuty sumienia gdy muszę, w pewnym sensie, wykorzystywać drugiego człowieka do pomocy. Kijem Wisły przepchnąć się niestety nie da, więc jest jak jest.

 

Marzę by powstała jakaś technologia, która by umożliwiła mi większą samodzielność. Jakiś egzoszkielet tylko na ręce, by wspomógł mięśnie jakie mi jeszcze zostały i dały możliwość ruchu w pionie, to by dopiero było przydatne. Ech marzenia, na szczęście wciąż nic nie kosztują. Inwalidztwo pełne jest uciążliwości i irytacji, ale skłamałbym mówiąc, że nie da się wyciągnąć pozytywów i dobrego humoru nawet z mojego trudnego żywota, w końcu powaga zabija powoli.

***

Podobał się tekst? Udostępnij go! Zajmie to moment, a pomoże mi w rozwoju. Pod postem są ikonki, Dzięki ;)

Chcesz dodać mi motywacji do dalszej roboty? Zostaw komentarz.

Polub również fanpage bloga, by być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Jeśli lubisz gry wideo, to zapraszam też na mój profil na Instagramie.