Duży dom, duży kłopot.

dom

W swoim życiu miałem okazję mieszkać w różnych miejscach. Najpierw mały dom, później dłuższy epizod w bloku, aż skończyłem na sporym domu jednorodzinnym, gdzie mieszkam do dziś. Nie powiem, fajnie mieć przestrzenie i żyć na swoim, choć jak wiadomo nie ma róży bez kolców. Z posiadaniem dużego domu idą w parze też spore problemy, z których nie zawsze zdajemy sobie sprawę…

 

Dom marzeń?

Nie wiem czy kojarzycie, ale jest taki program na TVN, który nosi nazwę „Dom Marzeń”. Osobiście go nie oglądałem, ale z tego co wiem to reality show, gdzie 10 par uczestników buduje swój wymarzony dom i na koniec jedna z nich wygrywa nieruchomość. Moją uwagę przykuła ostatnio wiadomość, że rusza kolejna edycja tego show. Do wygrania będzie tam dom o powierzchni ponad 300 metrów, wartego ok. 2,5 mln zł i tak mnie zaczęło to zastanawiać. Czy dwóm osobom serio potrzebna jest taka rezydencja?

Mój dom ma 180 metrów i razem ze mną mieszka dwoje osób, a i tak przestrzeni mamy w bród. Trochę mnie więc dziwi chęć posiadania czegoś takiego, o ile nie posiadamy dużej rodziny, oczywiście. Szczególnie wśród bogatych ludzi jest taka tendencja do budowania ogromnych rezydencji, nie sądzicie? Nie wiem co ludzie widzą ładnego w tych molochach, na obrazku niby ładne, a tak na prawdę, potrafią przytłoczyć. Wbrew pozorom, spora posiadłość generuje też mnóstwo problemów, pogadajmy o nich, na przykładzie mojego domostwa.

Duży dom, masa sprzątania

No cóż, bogaty to nie jestem, więc płatnej służby nie ma co u mnie szukać. Niby 180 metrów kwadratowych nie wydaje się jakąś iście kosmiczną liczbą, to jednak sprzątania trochę jest i trochę czasu to zajmuje. Ja z racji mojej niesprawności nie mogę się tym zająć, toteż o porządki w domu, przez większość czasu, dba moja mama. Wysprzątanie całego domu od góry do dołu, przez jedną osobę może trwać niemal cały dzień, a co dopiero 300 metrów. Nie wspominając o piwnicy, garażu czy ogrodzie. O tym twórcy „Domu Marzeń” już nie wspomnieli, co?

Sporo do ocieplenia

Wielka przestrzeń, to i jej ogrzanie trochę wysiłku wymaga, koszty też niemałe powoduje. Obecnie mam piec na eko-groszek, wszystko elegancko działa, ale swoje jednak spala. Szczególnie, że maj pogodą nie rozpieszcza i nadal trzeba grzać, jeden worek dziennie lekko idzie, a z dymem idzie 20 zł. Przy dużym mrozie to i nawet jeszcze raz tyle. Jakbym miał gaz byłoby jeszcze drożej, więc sami widzicie, kosztowny biznes. Aż strach pomyśleć, ile potrzeba do ogrzania ponad 300 m. Jak kogoś stać to mały pikuś, gorzej jeśli nie.

Oświecenie bywa kosztowne

No i najważniejsze, prąd.  Tu zawsze jest ciężko i pewnie nie tylko u mnie. Człowiek bez energii nie pożyje długo, a co dopiero ja, elektryczny ćpun, co bez internetu by zaliczył zjazd. Ze wszystkich wydatków na rachunki to właśnie te za prąd bywają największe. Światła święcą się długo, komputer chodzi z 8 godzin (macie z tego przynajmniej teksty na blogu ;) ), do tego pompka w piecu, hydrofor, telewizor i ni z tego ni z owego wychodzi 350 zł. Nawet bogaty zapłacze, gdy przyjdzie mu płacić za zasilenie swego pałacu.

 

Jak widzicie, posiadanie sporej wielkości domu to nie tylko same superlatywy, zawsze coś kosztem czegoś. Zamiast jebitnych przestrzeni wolę jednak skromniejszy metraż. Najbardziej podobają mi się nowoczesne domy o kanciastych kształtach, nie są takie wulgarne jak ogromne wille i na pewno przytulniejsze. No cóż, jestem zadowolony z tego co mam teraz, choć czasem miło sobie pomarzyć o czymś bardziej futurystycznym.

***

Podobał się tekst? Udostępnij go! Zajmie to moment, a pomoże mi w rozwoju. Pod postem są ikonki, Dzięki ;)

Chcesz dodać mi motywacji do dalszej roboty? Zostaw komentarz.

Polub również fanpage bloga, by być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Jeśli lubisz gry wideo, to zapraszam też na mój profil na Instagramie.

  • Łukasz Grześkowiak

    Miło sie czyta Kuba 😁