Czy zawsze warto wygrać grube miliony?

„Pieniądze szczęścia nie dają”, pusty frazes wymyślony przez ludzi biednych, prawdopodobnie w celu polepszenia sobie samopoczucia. Ach te słodkie kłamstewka, które sobie lubimy wmawiać. Samego szczęścia może i nie dadzą, ale z pewnością umożliwiają jego osiągnięcie. Choć czy aby nadmiar gotówki miał same tylko plusy?

   Ach te hajsy, nie ma nic bardziej motywującego, a zarazem deprawującego człowieka w tak samo silny sposób, co klasyczne srebrniki. Pożądane przez większość, choć teoretycznie właściwie nie istnieją. Mimo wszystko, pieniądze, bez dwóch zdań, pomogły w rozwoju cywilizacji i dziś nie jesteśmy w stanie żyć bez nich. Każde z naszych marzeń, prędzej czy później, zaczyna potrzebować zastrzyku gotówki. Nie dziwne więc, że lubimy sobie pomarzyć o wygraniu grubych milionów na loterii. Wyjątkiem tu nie jestem. Szczególnie biorąc pod uwagę swoją niepełnosprawność. Nadmiar mamony z dużym powodzeniem dał by mi choć namiastkę niezłego życia. Jednak gdy tak sobie o tym dumałem, zacząłem mieć wątpliwości. Czy aby na pewno grube miliony na koncie to same wspaniałości?

 

Powiedzmy, że jest kumulacja w Lotto, 35 milionów do zgarnięcia. Przychodzi losowanie, spisujesz numery, aż tu nagle szósteczka. Euforii nie ma końca, pełna ekstaza. W końcu odbierasz wygraną, masz już ją na koncie, oficjalnie stajesz się milionerem. Wreszcie możesz kupić sobie wszystko co chciałeś, niemal każde swoje marzenie spełniasz bez mrugnięcia okiem. Sukces i sielanka? Niby tak. Też tak sądziłem, aż nie zacząłem myśleć.

 

Pierwszy z brzegu problem, czyli motywacja. Jako multimilioner spełniasz wszystkie swoje zachcianki, a tu sportowe Lambo, tam apartament, pecet i elektronika z najwyższej półki. W końcu jednak trafiasz na ścianę, masz już wszystko co materialne. Żaden gadżet nie daje ci już szczęścia. Potrzeba wtedy czegoś kreatywnego do roboty, zaczynasz coś robić i nagle nie wiesz po co. Tutaj pojawia się problem z motywacją. Bo teraz prowadzę swojego bloga, może na nim nie zarabiam, ale gdzieś tam z tyłu majaczy jakaś możliwość. Gdybym dziś wygrał miliony, nagle straciłbym motywację do pisania. Niby mógłbym wtedy robić to hobbystycznie, ale to nie było by już tak satysfakcjonujące i coś w tym jest.

 

Gdy człowiek nagle staje się milionerem, dostaje w zestawie również brak zaufania. Np. bogaty milioner spotyka wspaniałą kobietę. Wszystko super, miłość kwitnie. Wspólne wyjazdy, idealne życie. Ale z tyłu głowy milionera ciągle są wątpliwości, czy aby na pewno nie jest to przez pieniądze? Wydaje się to straszne, gdy się o tym pomyśli. Tak samo nawet z przyjaciółmi, może być normalnie, ale zawsze będzie nawet bezpodstawna obawa czy aby na pewno.

 

Z innych problemów mamy jeszcze bezpieczeństwo. Gdy stajemy się bogaci automatycznie zaczynamy żyć pod presją i stresem. Komu powiedzieć o wygranej. Nikomu? Wszystkim? Wybranym osobom? Przy szastaniu pieniędzmi zyskujesz rozgłos, co przyciąga cwaniaków i nawet bandziorów. Porwanie, wymuszenie nie jest aż taką rzadkością. Takie życie w strachu nie jest zbyt spoko i jak tu pławić się szczęściu?

 

Od posiadania pieniędzy już nigdy pewnie nie uciekniemy. Nie ma co się oszukiwać, dają one szczęście. Może nie da się kupić za nie uczuć czy częściowo zdrowia, to jednak potrafią pomóc w rozwiązaniu niemal wszystkich innych problemów. Ważne by nie mieć ich za dużo, do niektórych marzeń lepiej dążyć niż od razu spełniać.

***

Podobał się tekst? Udostępnij go! Zajmie to moment, a pomoże mi w rozwoju. Pod postem są ikonki, Dzięki ;)

Chcesz dodać mi motywacji do dalszej roboty? Zostaw komentarz.

Polub również fanpage bloga, by być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Jeśli lubisz gry wideo, to zapraszam też na mój profil na Instagramie.