Czy wegetarianizm jest spoko?

wegetarianizm

Temat wegetariańskiej diety wciąż potrafi budzić skrajne emocje. Bywa ona elementem drwin i żarcików, ze strony amatorów mięsiwa, ale czy aby na pewno słusznie? Czas na opinię mięsożercy.

 

My ludzie, jesteśmy dziwnym gatunkiem. Tylko my, spośród zwierząt, zwracamy tak wielką uwagę na smak i wygląd jedzenia, będąc przy tym bardzo wybredną istotą. A ilości rodzajów dań, które to stworzenie potrafi przygotować rozsadza umysł. Nie żeby mi to przeszkadzało, bo sam jestem mistrzem w wybrzydzaniu tego co jem i czasem zazdroszczę zwierzakom, że nie muszą tracić czasu na wymyślenie, co by tu zjeść na obiad. Cóż, wychodzę z założenia, że życie jest zbyt krótkie na wcinanie potraw, które mi nie smakują. Z pewnością jednak wkurzyłbym się, gdyby ktoś zaczął kpić z moich gustów smakowych i z tą myślą przewodnią zajmiemy się dziś wegetarianizmem.

Lazanio, mój ty beszamelu

Dawniej, mój stosunek do wegetariańskiej diety był chłodny, jak wnętrze lodówki. Wydawało mi się to wtedy dziwną fanaberią i niepotrzebnym utrudnianiem sobie życia. Nie miałem nic do samych wegetarian, ale podchodziłem do nich z takim lekkim politowaniem i kpiłem z nich w duchu. Typowa szczeniacka niewiedza, a że osobiście żadnego wege nie znałem, to nie przykładałem większej wagi do rozwiania tych oparów ignorancji. Temat dla mnie nie istniał przez dobrych kilka lat, ale to się zdążyło już diametralnie zmienić.

Nie ukrywam, uwielbiam jeść mięsne potrawy. Mógłbym żyć bez słodyczy, może nawet bez herbaty (czego wolałbym nie robić), ale bez mięsa i jego pysznego smaku długo bym nie pociągnął, nie ma lipy. Owszem, żyć by się dało, jednak czym by ono było bez piersi z kurczaka na tysiąc i jeden sposobów? Pizzy z salami? Tortilli z kebsem? Albo – o zgrozo, lazanii? Tacy jak ja i kot Garfield nie bylibyśmy szczęśliwi, oj nie. Nie powiem, absolutnie nie podoba mi się fakt, że zajadam się kosztem uboju zwierząt, ale nie na tyle by osobiście przestać jadać mięsiwa, no niestety. Wydawać by się mogło niektórym, że powinienem się z wegetarian śmiać z politowaniem, ale to się nie stanie, bo wbrew pozorom, doskonale rozumiem ich niechęć do mięsa.

Wege-komando czy pokojowi roślinożercy?

Tym bardziej, trafia mnie szlag, gdy słyszę pełne pogardy i złośliwe żarty czy docinki na temat osób niejedzących mięsa. Nie że mam coś do trollingu albo żartów z wegetarianizmu, bo czasem są one serio zabawne. Jednak patrząc na co poniektóre komentarze, to widzę, iż są osoby, które na prawdę gardzą wszystkimi przejawami wege. Jakie ma niby znaczenie, jedzenie mięsa czy niejedzenie go? Ja nie lubię kaszanki i sera camembert, a jakoś nie mam ochoty kogoś hejtować, bo nie przepada za cebulą czy pomidorami. Absurdem by to było, ot co. Żeby tak nie cukrzyć ciągle wegetarianom, to dodam, że nienawiść z ich strony, do jedzących mięso też nie jest niczym dobrym. Jeśli by ktoś nazwał mnie mordercą, bo lubię mięso, to z pewnością mógłby taki ktoś zostać zrugany moim przenikliwym spojrzeniem.

Fanatyzm jest tutaj słowem-kluczem, nikt nie powinien kogoś nienawidzić tylko za zawartość talerza, nikt. To bardzo proste. A i warto by było umieć rozróżniać poszczególne warianty wegetarianizmu i nie mylić choćby z weganizmem. Bo o ile weganie jedzą tylko i wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego, to wegetarianie już nie są tak restrykcyjni. Nie ma w tym sprzeczności, gdyż bycie na diecie wegetariańskiej oznacza tylko samo niejedzenia mięsa, a cała reszta to podejście pojedynczego człowieka.

Bo odrobina dystansu bywa przydatna

Podsumowując, drodzy fanatycy jednego i drugiego stylu odżywiania, da się zdrowo żyć na obu dietach. Mnóstwo jest zdrowych osób jedzących mięso, lecz są sportowcy żyjący na zieleninie, nie mówiąc o pradawnych, rzymskich gladiatorach (na co dowody podobno znaleziono) i jakoś mają się dobrze wszyscy. Ważne by jeść z głową, z uwzględnieniem wszelkich możliwych niedoborów i wszystko powinno być ok. Mówię też do innych mięsożerców, takiego błonnika, jak i wielu innych witamin też w mięchu nie ma, więc nie czepiajmy się tak wegetarian argumentem o brakach składników odżywczych. Żaden ze mnie ekspert czy dietetyk, ale myślę, że bardzo się nie mylę.

To chyba wszystko, co chciałem wam przekazać. Ledwie liznąłem ten temat, ale głównie chciałem przedstawić moje, myślę, zdroworozsądkowe podejście do sprawy. A odpowiadając na tytułowe pytanie to tak, wegetarianizm. jest wg. mnie spoko. Nie ma co się wywyższać, po prostu, szanujmy się i trochę dystansu życzę ;)

***

Podobał się tekst? Udostępnij go! Zajmie to moment, a pomoże mi w rozwoju. Pod postem są ikonki, Dzięki ;)

Chcesz dodać mi motywacji do dalszej roboty? Zostaw komentarz.

Polub również fanpage bloga, by być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Jeśli lubisz gry wideo, to zapraszam też na mój profil na Instagramie.

  • Bardzo mądre podejście! Nie jem mięsa od roku, a wcześniej jadłam go tyle, co kto napłakał. Po prostu mi nie smakuje i już. Nie mam jednak w zwyczaju zaglądać ludziom w talerze – niech każdy je, co mu smakuje, to jego wybór. Umiem to uszanować i nie wścibiać nosa w nieswoje sprawy. Dlatego jest mi naprawdę przykro, gdy dość często spotykam się z chamskimi komentarzami dotyczącymi mojego sposobu odżywiania się.

    • Chamstwa ludzi nigdy nie zrozumiem i to też jeden z powodów, dla którego poruszyłem ten temat ;)