Cisi bohaterowie.

cisi bohaterowie

Są osoby, o których nie usłyszycie zbyt często na mieście. Wśród nich znajdziemy cały przekrój społeczeństwa, od młodych, niedoświadczonych mam, do emerytowanych ojców, a kończąc na ludziach przeciętnych i nawet całkiem obcych. Co ich łączy? Niekończący się heroizm…

Zawsze w cieniu

Każdy zna jakiegoś słynnego niepełnosprawnego, by daleko nie szukać, mi do głowy od razu przychodzą Jasiek Mela i chociażby zmarły niedawno Stephen Hawking. To nie przypadek, że pomyślałem akurat o tych osobach, w końcu trudno nie kojarzyć zdobywcy bieguna lub jednego z najwybitniejszych naukowców na świecie. Naturalnym wydaje się podziwiać ludzi z niepełnosprawnościami, wchodzących na wyżyny swoich możliwości i osiągających sukces w swojej dziedzinie, sam również ich podziwiam. Śmiem jednak sądzić, że bez ofiarności i pomocy ze strony pierwszej żony, Hawking nigdy nie dożyłby sukcesu w astrofizyce. A Jasiek, bez kochających go rodziców z pewnością wracałby do zdrowia znacznie dłużej. Trochę to smutne, że o tych jednostkach, żyjących w cieniu sławnych inwalidów, nie przeczytasz za wiele w gazetach, a historia ich niestety nie zapamięta.

W całej Polsce opowieści o podobnych im osobach znajdziemy na pęczki. Występują tam kobiety i mężczyźni w różnym wieku, z każdego środowiska. To cisi bohaterowie, których tytaniczna, trudna i wyjątkowo niewdzięczna praca nie jest zbyt zauważalna dla ogółu społeczeństwa. Mowa tu oczywiście o opiekunach osób niepełnosprawnych. Niestety, tylko o samym inwalidztwie, zdrowa część opinii publicznej wciąż ma mgliste pojęcie, a co dopiero o ciężarze czy o tym, jak w ogóle wygląda praca opiekunów. Czy to mnie specjalnie dziwi? Nie bardzo, bo w końcu nie każdy w rodzinie ma kogoś na wózku, a edukacja w temacie to wciąż u nas śmiech na sali. Jest z tym lepiej niż kiedyś, ale nie oszukujmy się, stereotypy trzymają się mocno.

Żywot opiekuna

Jak więc wygląda życie opiekuna? Pozornie podobnie do życia rodzica z dzieckiem połączone z ogarnianiem domu, tyle że wielokrotnie upierdliwsze. Wypełnia je typowa szarość dnia codziennego, czyli gotowanie, sprzątanie, dokładanie węgla do pieca – słowem cały domowy full-service i dopiero do tego dodajmy jeszcze właściwą opiekę. Mówi się, że zajmowanie się dzieckiem do łatwych nie należy i faktycznie tak jest. Blednie ono jednak przy opiece nad dorosłą i niesamodzielną osobą, bez cienia wątpliwości. Zdrowe dziecko jest w końcu samowystarczalne, samo zje posiłek, ułoży się do snu, wystarczy je tylko przypilnować. Przy dorosłym niepełnosprawnym już tak łatwo nie jest. W moim przypadku jest tak, że wymagam pomocy przy 90% czynności, myciu zębów, jedzeniu, piciu, potrzebach fizjologicznych, nawet by się podrapać po cholernym nosie. A gdzie tu czas wolny i potrzeby opiekuna? Schodzą często na dalszy plan, a obowiązków nigdy nie ubywa.

Dlaczego uważam, pracę opiekunów ON za heroizm? Wystarczy że pomyślę o mojej mamie, wszystkim tym co los zrzucił na jej barki i nie mam żadnych wątpliwości, że jej codzienna robota to bohaterstwo. Tak samo jak praca dziesiątek tysięcy innych opiekunów i opiekunek w tym kraju. Skazani być może na życie w cieniu. Ale w sercach nas, podopiecznych zawsze znajdą podziw i nieograniczoną wdzięczność.