Czy Aleksander Wielki byłby tak samo wielkim blogerem?

Aleksander na Bucefale

O Olku Macedońskim słyszał pewnie każdy, kto choć trochę uważał na historii w szkole. Wybitny strateg, człowiek o ogromnych ambicjach i największy zdobywca w dziejach świata antycznego, a może nawet ludzkości. Jednak gdyby żył on dzisiaj, to czy byłby z niego materiał na dobrego blogera? Przekonajmy się!

 

Już od swoich młodzieńczych lat Aleksander przygotowywany był do wielkich czynów. Nie dość, że był on następcą tronu Macedonii, to jeszcze żył z przeświadczeniem o swoim niemal boskim pochodzeniu i niemniej chwalebnym przeznaczeniu. O co szczególnie zadbała jego matka, Olimpiasa opowiadając synowi o czynach Achillesa i innych herosach.

Jednak nie uczyniło to z Macedończyka niepoprawnego marzyciela, a raczej było to jego motorem działania i nieposkromionych ambicji. Młody Aleksander pierwszą bitwę stoczył już w wieku 16 lat, gdy zmierzył się z Trakami, w czasie podboju Grecji przez króla Filipa II. Wtedy to ujawnił się taktyczny geniusz następcy tronu, co tylko utwierdziło go w przekonaniu o słuszności swych dążeń. Co ma jednak wspólnego starożytny zdobywca z współczesną blogosferą?

Prowadzenie bloga ma zaskakująco wiele podobieństw do podbijania państw. No bo zobaczcie, do podboju potrzebne są dokładnie te same cechy co do bycia dobrym blogerem. Ambicja, by nadać sobie cel i mieć chęć do jego realizacji. Dużo samozaparcia, by nie ulec zdaniu osób o wróżeniu nam porażki. A najważniejsza cecha blogera i zdobywcy to z całą pewnością charyzma, której z pewnością Aleksandrowi odmówić nie można. Dzięki niej, mimo tylko 20 wiosen na karku, zdołał przekonać ogromne rzesze żołnierzy do rozpoczęcia podboju imperium Perskiego.

I dokładnie w taki sam sposób wygląda zdobywanie czytelników na blogu, miej osobowość, a zawsze ktoś za tobą pójdzie, choć w moim przypadku to jeszcze tłum nie jest ;) Tak czy inaczej przeanalizujmy jasne i ciemne strony Wielkiego Olka, czy to rzeczywiście materiał na blogera?

 

Jasno wytyczony cel i ambicja

Aleksander od dziecka marzył  o zdobywaniu chwały, słysząc o czynach Achillesa czuł pragnienie dorównania herosowi, a nawet przewyższyć jego osiągnięcia. Nie zadowalało go samo bycie królem, on chciał imperium i to tam sięgała jego ambicja. Wytyczenie sobie celu bardzo pomaga uporządkować wszystko wokół jego realizacji. Jakiekolwiek pozostałe działania powinny służyć dotarciu do upragnionego celu.

W ten sposób zrobił nasz zdobywca, pobierał edukację u samego Arystotelesa i udoskonalał swoją wiedzę z wielu dziedzin. Jego ogromna ambicja tylko w tym pomagała i dawała motywacji do spełnienia swych marzeń. Z pewnością w taki sam sposób działał by w blogosferze, prawie idealne środowisko dla zdobywcy, tu punkt dla Olka.

Charyzma

Wybitna osobowość Macedończyka przeszła już wręcz do legendy. Potrafił on porwać tłumy do szalonej wyprawy na podbój Persji, państwa będącego prawdziwym postrachem starożytności, a to wymagało niebotyczne ilości charyzmy. Z pewnością to najmocniejsza cecha w arsenale Aleksandra i jeśli byłby blogerem to praktycznie tylko ona by na dobrą sprawę wystarczyła do sukcesu. Magnetyczna osobowość młodego króla zjednała mu przychylność tłumów i w ogromnym stopniu przyczyniła się do wielu jego zwycięstw, o ile nie wszystkich. Kolejna doskonała cecha do blogowania.

Elastyczność na polu bitwy i taktyczny geniusz

Zdobywanie imperium to nie prosta sprawa i nawet Aleksander zdawał sobie z tego sprawę. Pokonać państwa dużo potężniejsze od własnego wymaga sprytu i zastosowania niekonwencjonalnych metod walki. Król Macedonii z lubością stosował nietypowe taktyki, a elastyczność na polu walki była jego wielkim atutem. Dzięki nim pod Issos i Gaugamelą zdołał pokonać króla Persji, przy czym srogo go upokarzając, wyczyn godny Achillesa. Analogicznie można by postępować na blogu, trochę taktycznego promowania w social mediach, odrobina nietypowych wpisów,  jeszcze trochę kontrowersji i wysyłamy Olka na podbój blogosfery.

Poznaliśmy już mocne strony Aleksandra przydatne w blogowaniu. Jednak nie ma ludzi bez skaz i Macedończyk posiada kilka mrocznych cech, które nieco utrudniałyby mu blogową karierę.

 

Obsesja

Ciemną stroną wielkich ambicji młodego zdobywcy, była niestety jego jedna wielka obsesja na punkcie zwycięstw, króla Persji Dariusza i oczywiście tej manii ciągłego sprawdzania co jest za górką. A przecież nie zawsze jest tak, że jak nie ma bunkrów to od razu jest zajebiście.

Olek nigdy nie wiedział kiedy skończyć podboje, jak wygrał ostatnią bitwę z Persami to zamiast się upoić zwycięstwem to natychmiast ruszył w pościg za królem. Nawet gdy znalazł zabitego Dariusza, to ruszył za zabójcami niczym dziecko, któremu ktoś popsuł ulubioną zabawkę, z czystej złośliwości. Taka obsesja na punkcie czegoś w internecie niechybnie przyniosła by Aleksandrowi mnóstwo hejtu na jego hipotetyczny blog i to nie bezpodstawnego.

Żądza potęgi

Jeśli chodzi o żądzę władzy i potęgi król Macedonii ma zadziwiająco dużo wspólnego z Anakinem Skywalkerem. Podobnie jak on nie lubił piasku, był rozwydrzonym i aroganckim gówniarzem próbującym zwrócić na siebie uwagę. Żądny pochwał i zaszczytów by tylko zasilić tym swoją próżność. Nic go w pełni nie zadowalało, podbił Persję, to chciał jeszcze teren dzisiejszego Pakistanu, jak już miał, to przerzucił się na Indie i tak w kółko. Beznadziejny przypadek. Gdyby to było na blogu, to dosłownie by tonął w morzu krytyki z tym swoim wiecznym narzekactwem.

Mania wielkości i nie przyjmowanie krytyki

Wiecie kiedy jest moment, w którym komuś sodówka uderza do głowy? Dla mnie jest to chwila, gdy na krytykę ktoś odpowiada słowami: „a ty wiesz kto ja jestem?”. Dokładnie tak skończył Aleksander kiedy podbił już większość Imperium Perskiego i uwierzył w swoją genialność. Wyszło tu wmawianie mu boskiego pochodzenia przez matkę, aż w końcu w to uwierzył.

Szczytem jego megalomanii był moment, gdy kazał swoim najbliższym ludziom traktować się jak bóstwo, typu „klękaj i całuj pierścień chamie!” A jak jeden z dowódców odmówił i śmiał zwrócić uwagę władcy, to ten nazwał go zdrajcą, a następnie zabił. Właśnie wtedy stracił szacunek w oczach przyjaciół. Teraz wyobraźmy sobie jak by to wyglądało na jego blogu. Dla użytkowników internetu byłby czymś gorszym niż Kołcz Majk, a każdą krytykę nazywał by hejtem.

 

Przyjrzeliśmy się więc wszystkim mocnym i słabym stronom Aleksandra Wielkiego. Jak dla mnie byłby naprawdę świetnym blogerem, ale bez kogoś kto utemperuje jego ego i żądzę sławy raczej by się nie obeszło. Macedończyk ze swoimi ambicjami i charyzmą mógłby osiągnąć ogromny sukces w blogosferze. Warto wziąć przykład z jego dobrych stron, nam blogerom szczególnie wiele by się z tego przydało. Nie wiem jak wy, ale ja się zainspirowałem ;)

***

Podobał się tekst? Udostępnij go! Zajmie to moment, a pomoże mi w rozwoju. Pod postem są ikonki, Dzięki ;)

Chcesz dodać mi motywacji do dalszej roboty? Zostaw komentarz.

Polub również fanpage bloga, by być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Jeśli lubisz gry wideo, to zapraszam też na mój profil na Instagramie.