7 Moich Dziwactw Głównych.

W internecie krąży cytat mówiący, że każdy jest chory psychicznie tylko nie zawsze zdiagnozowany. W moim przypadku wszystko się zgadza. Każdy z nas ma swoje specyficzne przyzwyczajenia, nawyki i inne dziwactwa, ale moje są szczególnie… oryginalne.

Czasem czuję, że jestem jakiś inny niż wszyscy i nie chodzi nawet o moją niepełnosprawność. Mój spokojny (na ogół) charakter, introwertyzm i dziwne zwyczaje stawiają mnie w przeciwieństwie do prawie wszystkich znanych mi osób. Albo to po prostu moje mylne wrażenie, tak czy inaczej oto niepełna lista moich dziwactw.

 

1. Śpię z poduszką na twarzy.

Tak na prawdę cały mój moment układania się do snu to całkiem skomplikowany rytuał i materiał na osobny tekst, więc zajmijmy się na początek poduszką. To przyzwyczajenie zaczęło się już w dzieciństwie, gdy do spania zawsze potrzebowałem dodatkowej poduszki typu jaś. Na początku wyglądało to standardowo, kładę się na bok, poduszka na głowę i spać. Jednak wraz z postępem choroby, gdy straciłem możliwość spania na boku, siłą rzeczy musiałem to zmodyfikować. Dziś śpię na wznak, głowę przewracam na lewo i na prawym profilu twarzy układam poduszkę, zakrywając ucho. Nie jestem w stanie zasnąć bez tego. Powodów jest kilka: stłumienie dźwięków otoczenia, ciepło poduszki i daje mi to dziwne poczucie bezpieczeństwa, no wiecie, to jak nie wystawianie stopy po za krawędź łóżka, coś cię chapnie to co zrobisz? Lepiej uważać.

2. Prawie nigdy nie przeklinam w obecności innych osób.

To nie jest tak, że nie przeklinam nigdy, wręcz przeciwnie nawet, tylko nigdy przy innych ludziach. Nie mam pojęcia jak, ale mój mózg zakłada mi niewidzialną blokadę i nie ma dyskusji. Ciężko mi powiedzieć od kiedy tak mam, choć podejrzewam pewien incydent z lat dziecinnych, gdy uroczyście kazałem, o ile się nie mylę, osiedlowemu chuliganowi spierdalać i moja babcia to usłyszała. Dowiedziałem się tego dopiero po dłuższym czasie i pamiętam to uczucie wstydu gdy dostałem ochrzan. Niby pierdoła, a tak mi zostało do dziś, choć teraz to już bardziej nawyk niż wstyd.

3. Do osób starszych od siebie mówię na pan.

Do jeden z tych absurdalnych zwyczajów, których sam nawet nie rozumiem. Strasznie ciężko mi zacząć mówić do osoby starszej niż dziesięć lat od siebie po imieniu. Nawet do swojego rehabilitanta, choć ćwiczę z nim od niemal 15 lat, szczerze mówiąc nawet zapomniałem, że to już tyle. Zacząłem już to zmieniać, ale nadal mam dziwne opory przed tym. To już chyba serio oznaki szaleństwa.

4. Nie znoszę rozmawiać przez telefon.

Introwersja jest we mnie silna i to jeden z jej skutków. Nie cierpię rozmawiać przez telefon, całkowicie. Na samą myśl się stresuję. Najchętniej wcale bym tego nie robił i jestem w stanie odkładać to w nieskończoność, byle nie dzwonić. Mój brat to bardzo chętnie potwierdzi ;) Każda wymówka do wymigania się od tego sposobu komunikacji jest dla mnie wystarczająca i chętnie z niej korzystam. Mam ku temu jednak parę powodów. Po pierwsze, nie jestem w stanie utrzymać słuchawki przy uchu i zawsze musi mi ktoś ją trzymać. Po drugie, mam drobny problem z jąkaniem się, nie zawsze, ale wystarczy by wywołało u mnie dużo stresu i zniechęciło. A po trzecie, mój nadwrażliwy słuch powoduje, że często nie do końca rozumiem co ktoś do mnie mówi i stres szybuje przy tym w górę. Telefony to nie moja bajka.

5. Obiad jadam w określonej kolejności.

Właściwie nie jest to zbyt dla mnie ważne, ale warte odnotowania. Odkąd pamiętam, zawsze jadłem zawartość talerza w określonej kolejności, a szczególnie obiady. Najpierw ziemniaki, później mięso, a na koniec surówka. Zawsze w tej kolejności. Niestety moje ręce już nie są w stanie używać sztućców, przez co od paru lat muszę być karmiony i nawet teraz mam odruch jedzenie w tej właśnie kolejności, czym często wkurzam karmiącego :)

6. Nie lubię słuchać muzyki z kimś

Nie traktuję tego jakoś serio, ale faktem jest, że nie mam w zwyczaju słuchania z kimś muzyki. A już na pewną nie zbyt głośno. Znów pojawia się tutaj moja nadwrażliwość na hałas, po prostu głośność muzyki, którą preferują inni ludzie jest prawie zawsze zbyt głośna dla mnie. Przeszkadza w tym też mój nietypowy gust muzyczny, który mało kto podziela. Dla dobra mnie i otoczenia wolę sam coś słuchać.

7. Jestem anty-imprezowy.

Typowa cecha nas introwertyków, nie lubimy imprez i tłoku. U mnie idzie to jednak o krok dalej, bo nie tylko nie lubię, a wręcz całkowicie nie potrzebuję tego typu wydarzeń. Nie lubię przebywać w towarzystwie dużych ilości ludzi, przeszkadza mi hałas, głośna muzyka, przekrzykiwanie się, dodatkowo jestem abstynentem, więc nie pasowałbym na imprezę, troszkę się to mija z celem. Dodatkowo jest to troszkę w mojej opinii strata czasu, rozumiem sobie pogadać, ale tak siedzieć w hałasie i wydurniać się odpada.

Uff, to już wszystkie moje dziwne nawyki. Jak myślicie, czy to już czas na kaftan i pokój bez klamek? Czy może nie tak ze mną źle? Piszcie swoje dziwactwa, chętnie się przekonam czy nie tylko ja jestem walnięty ;)

***

Podobał się tekst? Udostępnij go! Zajmie to moment, a pomoże mi w rozwoju. Pod postem są ikonki, Dzięki ;)

Chcesz dodać mi motywacji do dalszej roboty? Zostaw komentarz.

Polub również fanpage bloga, by być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Jeśli lubisz gry wideo, to zapraszam też na mój profil na Instagramie.