5 rzeczy, za które kocham mieszkanie w domu jednorodzinnym.

Projekt domu Decyma BSA1973

Gdy budzę się każdego dnia z rana i mam akurat dobry humor ogarnia mnie niesamowite uczucie szczęścia. Nie z powodu dobrego samopoczucia czy wyspania się, a tylko dlatego, że obudziłem się w mojej własnej hacjendzie na przedmieściach i żaden sąsiad z góry nie boruje mi dziur nad głową.

 

Wpis powstał w wyniku współpracy z firmą Extradom

 

Aż chce mi się czasem z tego powodu zakrzyknąć: – Słodki jeżu! Jakie to szczęście, że mieszkam w swoim pięknym i przytulnym domu, z dala od zgiełku blokowiska! No nie ukrywam, uwielbiam mieszkać w tym dość przepastnym lokum, a już na pewno tysiąckrotnie bardziej niż w tej puszce sardynek, w bloku. Fakt, być może w tym ciasnym mieszkanku babci nie było aż tak źle, mam stamtąd tylko wspaniałe wspomnienia, ale ileż można było się kisić w trzy rodziny w M4. Budowa mojej rodzinnej, prawie-rezydencji trochę trwała i napotkała przy tym sporo wybojów. Lecz koniec końców, mieszkam w niej już od 17 lat i nie żałuję ani chwili tam spędzonej.

Gdybym jednak miał wybierać między mieszkaniem, a domem, to bez dwóch zdań wybrałbym moje obecne cztery ściany. Dlaczego? Z całej masy mniejszych czy większych powodów, ale głównie z powodu mojej miłości do tego miejsca. Kocham tu mieszkać i czas opowiedzieć Wam za co konkretnie…

Za przestrzeń

Na sam początek oczywistość, czyli powierzchnia użytkowa. Jakie jest mieszkanie w bloku każdy widzi, ścisk i ciasnota, ledwo co się człowiek z dobytkiem mieści. A jak dojdą dwie rodziny z dziećmi i dziadkowie to dopiero robi się „przytulnie”. Oj nie, ja tam raczej wyznaję dewizę: „tak dalej być nie musi, że się człowiek w klitce dusi” i dziś już nie wyobrażam sobie życia w bloku. W domu za to, przestrzeni w bród i od razu można poczuć się swobodniej. Tylko mój własny pokój jest jak z pół mieszkania, a tu jeszcze cała rezydencja zostaje! Dom kontra klitka w blokowisku: totalny nokaut klitki.

Projekt domu HomeKoncept-31 KRX1034
Przestronne wnętrze, tego w bloku nie uświadczymy. (Projekt domu HomeKoncept-31 KRX1034)

Za wolność i swobodę

Żyjąc za dzieciaka na trzecim piętrze, w szarym bloku zawsze czułem się nieco stłamszony. Nie tyle ciasnotą lokalu, co bardziej swoistym ograniczeniu wolności. No bo wiecie, co się głośno muzykę włączy to trzeba się dokładnie zastanowić czy jakiś uroczy sąsiad nie zapuka nam miotłą w podłogę. Dodatkowo na osiedlu pełno nakazów i zakazów, tu nie grać w piłkę, tam nie mazać kredą po chodniku. Słowem, niby wszystko wolno, a jednak nie do końca i dlatego ubóstwiam spokojne życie na przedmieściach. Mogę sobie głośno pograć na komputerze, odbijać piłki od ściany i nikt nie przyleci do mnie z pretensjami. Wolnoć, Tomku, w swoim domku!

Za ciszę i spokój

Przeprowadzka do nowego domu w 2001 roku uświadomiła mi jak bardzo hałaśliwe jest blokowisko i jak wspaniałe jest zaznać choć odrobinę ciszy. Istna magia! Żadnego wiercenia i walenia młotem za ścianą po 9 rano, żadnego odpalania Malucha na osiedlowym parkingu, tylko śpiew ptaków oraz szum drzew. I jak tu później tego nie pokochać? Można się lepiej wyspać, człowiek się mniej stresuje i samopoczucie natychmiast szybuje w górę.

Za zielony ogród

Dom jednorodzinny ma też tę przewagę nad mieszkaniem na osiedlu, że obok miejsca do życia zyskujemy również własny ogród. Niby można mieć działkę za miastem, ale jednak nic nie przebije wyjścia w lecie z domu, prosto do zielonego ogrodu i wypicia porannej kawy na wolnym powietrzu. Z ogrodem zyskujemy oczywiście całe dobrodziejstwo inwentarza: rodzinne grillowanie, nocne ogniska z przyjaciółmi i świeże warzywka wyhodowane na przydomowym poletku. Te dodatkowe funkcje wymagają w prawdzie trochę zachodu i roboty, ale hej, za darmo to się błyska!

Projekt domu Mokka 6 WOF1100
Poranna kawa w takim ogrodzie zawsze smakuje lepiej. (Projekt domu Mokka 6 WOF1100)

Za bezpieczeństwo

Na sam koniec zaleta mieszkania w domku jednorodzinnym, o której nie zawsze się myśli – większe bezpieczeństwo! W końcu ile się słyszy w telewizji o wybuchach gazu w kamienicy czy bloku, gdzie w wyniku czyjegoś wypadku dobytek tracą również wszyscy sąsiedzi w budynku. W pojedynczym domu tego nie uświadczymy. Nikt nas też przez sufit nie zaleje, a pożar uświadczymy ewentualnie tylko na własne życzenie. No i szansa na oszukanie nas metodą na wnuczka spada diametralne, też jakiś plus.

Jak widzicie, posiadanie własnego miejsca na ziemi ma całe mnóstwo niezaprzeczalnych zalet i choć mieszkanie w blokowisku też ma swoje dobre strony, to dla mnie wybór zawsze będzie oczywisty. Szczególnie, że projekty domów jednorodzinnych wręcz powalają różnorodnością. Nawet ktoś tak wybredny, jak ja znalazłby tam coś dla siebie ;)

A za co wy kochacie swoje cztery kąty? Piszcie w komentarzach.